wtorek, 14 lipca 2015

Najważniejsza z walk.

Czasem nie mam ochoty oddychać.
Nie chcę tego życia.
Wsłuchując się w melodię najsmutniejszej melodii, jaką znam, 
myślę o sensie.
A jeśli takowy nie ma miejsca?
Żyję, by uczyć się walki.
Nie zawsze wychodzę z niej jako zwycięzca.
Upadam.
Ale nadal zostaję, by pokazać sobie, że umiem.
Zagryzam wargi w grymasie niemożności, ale nie mogę pokazać 
swojej słabości.
Nie chcę.
Cierpienie nie mija.
Ono przyzwyczaja nas do swojej obecności, jak ból.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Sto jeden.

Wytrwała.
Walcząca o każdy oddech.
Każda chwila łapana z wyjątkową delikatnością.
Szczęście jest tuż obok.
Odwróć się i dostrzeż, że nie jesteś sam.
Kilka imion i jeden cel.
Mój uśmiech.
Kąciki ust zarysowane nad osią ust.
Spełnienie.
I te sto jeden dni jako potwierdzenie.

sobota, 30 maja 2015

Miasto duchów.

Odcinając się od przeszłości chcemy znaleźć antidotum na lęk.
Hafefobiczne podejście do życia.
Strach przed ludźmi, fobia społeczna.
I nienazwany lęk przed odrzuceniem.
Utraciłam kontrolę nad własnym sercem.
Teraz to miasto duchów.
Czas przyzwyczaja nas do bólu.
Siedząc w ciemnym pokoju nie masz motywacji żyć.
Przed ludźmi udajesz szczęście.
Widzisz jedynie swoją śmierć.
I nic nie da się z tym zrobić.
Czekam na ulgę.
Mam nadzieję, że nadejdzie ona szybciej niż mogłabym się 
jej spodziewać.

wtorek, 26 maja 2015

Tańcząca z demonami.

Płonę.
Słone krople podtrzymują ogień.
Spalam się w każdej chwili coraz to mocniej.
Demony w mojej głowie krzyczą niemiłosiernie.
Chcę nie być, chcę za pstryknięciem palcem zniknąć.
Wiesz, jak to jest stracić najcenniejsze, co masz?
Lubisz łapać łzy?
Przyglądając się sobie w lustrze zaciskam usta w wąską kreskę.
Nienawidząca siebie.
Niemożność zabija.
Zazdrość niszczy.
Dla siebie już umarłam.